poniedziałek, 7 lipca 2014

List otwarty (smutny dość)

LIST OTWARTY DO GRZEGORZA SROCZYŃSKIEGO

Grzegorz Sroczyński w piątkowym Dużym Formacie (3.06.2014) postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami na temat kampanii społecznej, której celem jest promocja usługi uruchomionej przez MSWiA. Usługa to umożliwia sprawdzenie czy autobus, którym nasze dzieci ruszają na wakacje (oczywiście także każdy inny autobus też) ma ważne badanie techniczne i opłaconą polisę OC (m.in). Film, który wyprodukowała agencja K2 obejrzało na Youtube do dzisiaj (poniedziałek 7 lipca br) ponad 1,7 mln osób.

Nie mam jak odnieść się polemicznie do tego tekstu. W mojej ocenie znajduje się tam jedna teza (o prymacie skuteczności reklamy nad wrażliwością etyczną), która ani nie jest nowa ani tym bardziej oryginalna a co więcej nie została w żaden sposób udokumentowana. Grzegorz Sroczyński mógł dotrzeć do twórców kampanii, dowiedzieć się jakie były jej cele i założenia i dlaczego wybrano taką formę przekazu. Mógł dowiedzieć się jak wygląda reklama społeczna na świecie. Mógł wreszcie napisać ciekawy tekst, który wniósłby cokolwiek do ważnej dyskusji o granicach kontrowersyjności przekazu reklamowego, w tym takiego o kontekście społecznym. Niczego takiego w tym tekście niestety nie znajdziemy. Zamiast tego są tam insynuacje, osobiste wycieczki i bezpodstawne oskarżenia.

Poświęciłem 13 lat swojego życia by tworzyć firmę, która podążać będzie jasnymi ścieżkami etycznymi i nie pozwolę by ktokolwiek bezkarnie malował na jej biurze swastykę ("Film jest w gruncie rzeczy nazistowski.") Nie ma i nigdy nie będzie mojej zgody na obrażanie moich przyjaciół - Arka i Łukasza. Można się śmiać z tego, że Grzegorz Sroczyński zapuścił im brody i kazał siedzieć w Charlotte. Ale nie można do porządku dziennego przejść nad tym, że są bezkarnie i bez jakichkolwiek podstaw oskarżani o moralny nihilizm.

Jest mi po ludzku przykro, że Gazeta Wyborcza, którą od zawsze regularnie czytam i cenię,   publikuje taki paszkwil. Nie wiem jak możliwe jest by gazeta, która tak często pierwsza staje w obronie przed oszczerstwem i agresją sama przemawia językiem nienawiści i wykluczenia

Piszę ten tekst w poniedziałek bo chciałem dać sobie kilka dni na to by nie przemawiały przeze mnie wyłącznie emocje. Ale te emocje są cały czas we mnie żywe. Czuję, że ktoś komu pasowała taka a nie inna teza do zapełnienia wierszówki opluł nie tylko Arka i Łukasza, ale także ponad 300 osób pracujących w Grupie K2, i tysiące tych, którzy reklamę obejrzeli i być może sprawdzili stan autobusu nie myśląc o Goebbelsie.

Żądam by Grzegorz Sroczyński za swoje pochopne słowa po prostu przeprosił. A jeśli tego nie zrobi to z wielkim wewnętrznym żalem sprawdzę czy będziemy musieli żyć w smutnym kraju gdzie można każdą firmę i każdą osobę swobodnie mieszać z błotem czy jednak sądy oceniają takie zachowania inaczej.

Janusz Żebrowski, współzałożyciel, akcjonariusz i członek RN K2 Internet SA