poniedziałek, 30 lipca 2012

Pudelek vs Plotek: zawody odwołane

Napisałem przed planowaną sprzedażą akcji przez O2 krótką notkę o ich (pożądanej) wycenie w porównaniu do obecnej kapitalizacji Agory. W świetle tego co wydarzyło się w piątek (O2 wycofało się z planowanej oferty publicznej ze względu na brak wystarczającego popytu przy oczekiwanej cenie akcji) wykres dokładnie pokazywał problem. Albo oczekiwania właścicieli odnośnie wyceny były nierealne albo rynek generalnie nie docenia obecnie biznesów z branży medialnej.  Dla każdego chyba jest jasne, że O2 ma seksowniejszy model prowadzenia biznesu niż Agora (tylko internet, nisko-kosztowa struktura). Niemniej portale z grupy gazeta.pl są wyżej w Megapanelu niż cała grupa O2. Agora ma też pokaźną liczbę wartościowych biznesów: prasę, kina, radio, outdoor. Nawet uwzględniając, że - patrząc z zewnątrz - rozwój ich działalności internetowej wygląda na robiony "mimo" posiadania tych innych aktywów a nie w "synergii" to nie widzę jak ekonomicznie udało by się uzasadnić relatywnie niedużą różnicę wyceny z grupą O2.

Być może na wycenę Agory i brak entuzjazmu co do kupna akcji O2 wpływa coś jeszcze poza spodziewanym marazmem na rynku mediowym. Pierwsze trzy miejsca w wynikach Megapanelu zajmują Google, Facebook i Youtube. Który konkretnie ma ucierpieć z powodu gorszych warunków ekonomicznych w Polsce ?

PS. Dziś zmieniłem zasady komentowania na moim blogu. Z trudem pogodziłem się, że nie każdy musi mnie kochać tudzież zgadzać się z moimi poglądami. Niemniej komentowanie w anonimowy sposób zbyt często wyzwala jakieś złe emocje, także albo może przede wszystkim u mnie :)
Także każda uwaga i komentarz mile widziane. Byle z podpisem.

środa, 18 lipca 2012

Pudelek vs Plotek, ring: GPW

Uwzględniając dzisiejszą wartość rynkową Agory tudzież zakładając, że O2 uzyska maksymalną cenę przy podanych dzisiaj planach sprzedaży akcji na GPW wyceny obu spółek wyglądały by tak:

Można pewnie w tym kontekście napisać by morze słów. Ale mam nadzieję, że wykres wystarczy...

niedziela, 15 lipca 2012

Będąc klaksonem

W jednym z ostatnich Wired znalazłem krótką acz ciekawą notkę na temat...korzystania z sygnału dźwiękowego w samochodzie. Zdaje się, że kiedy zdawałem egzamin na prawo jazdy to sygnał dźwiękowy był klaksonem. Nieważne, chodzi przecież o co innego. W całym cywilizowanym świecie nie można korzystać z klaksonu w obrębie terenu zabudowanego. Ale ktoś ciekawski zrobił badania i stwierdził, że w takich Stanach Zjednoczonych kierowcy są skorzy łamać ten zakaz i trąbić na innych, którzy nie zatrzymują się przed znakiem "stop". Inaczej niż w Europie gdzie pewnie i trąbi się na innych całkiem często ale raczej w celach mniej "społecznych" a bardziej partykularnych. Sprawa wygląda na banalną ale wytłumaczenie tego fenomenu które znalazłem w Wired jest następujące: w społeczeństwach gdzie jest wysoki poziom zaufania i powszechna jest akceptacja istotnych norm wyznaczających zasady współżycia społecznego, ludzie są skłonni ryzykować (łamiąc inny przepis) by piętnować tych, którzy do tych istotnych zasad się nie stosują. Inaczej niż w Europie gdzie najwyraźniej te więzi są słabsze...

Tak się złożyło, że ostatnio osobiście lub jako K2, miałem okazję by porządnie zatrąbić. A, że efekty tego trąbienia nie były jakoś szczególnie sympatyczne ucieszyłem się z artykułu w Wired. Wygląda na to, że są to po prostu koszty wykorzystania klaksonu wśród ludzi, z których najwyraźniej pokaźna część ma w nosie nie tylko podstawowe normy umożliwiające prowadzenie biznesu (jak zaufanie) ale w ogóle tak podstawowe wartości jak elementarną uczciwość. Druga zaś lekcja, jaką odebrałem ostatnio, jest taka, że trzeba być szczególnie uważnym przy rozmowach o wartościach. Bo komuś (jak niżej podpisanemu) może się wydawać, że uczciwość to bezwzględna norma moralna. A później zaskoczenie bo okazuje się, że dla kogoś innego to nakaz "selektywny", który co prawda zabrania zabrać portfel koledze ale "podrasowanie" podstawy premii to jedynie odzyskiwanie wynagrodzenia, na które przecież się zasłużyło.

Trzecia i ostatnia lekcja jest taka, że gdyby nam i innym chciało się korzystać z klaksonu częściej żylibyśmy w lepszym świecie.