wtorek, 31 stycznia 2012

Aż boję się coś napisać

bo znowu wyjdzie, że stać mnie tylko na złośliwe komentarze i podśmiewanie się z konkurencji. Niemniej czytam dzisiaj na gazeta.pl, że Google odciął kilka dużych polskich serwisów, które pozycję w Google zawdzięczają (w znaczącym stopniu) SWL. Mowa oczywiście głównie o porównywarkach cenowych typu Ceneo czy Nokaut. Nie zakładam, że będzie to zdarzenie, które docelowo w istotny sposób wpłynie na biznes tych przedsięwzięć ale oczywiście wykluczyć takiego scenariusza też zupełnie nie można. Ale płynie z tego też ważna lekcja. Biznes agencyjny nie ma najmniejszych szans by skokowo zwiększać przychody przy w miarę stabilnej bazie kosztowej (dźwignia !) - co ogranicza mocno potencjalne marże. Ale z drugiej strony jest to biznes stosunkowo bezpieczny. Stosunkowo bo nie ma szczepionki, która zabezpiecza przed utratą klienta lub ludzi. Niemniej wolę takie ryzyko niż świadomość, że mogę stracić przychody bo znajdę się w zasięgu radaru Larry'ego i Sergieja...

sobota, 21 stycznia 2012

Zaje-lajzer business tracking

Chciałbym jeszcze kilka lat popracować. Nie dość, że mam w firmie nadzwyczajnych ludzi co wpływa na zasadniczo unikalną atmosferę to wydaje mi się, że coś tam nam wspólnie, raz na jakiś czas, wychodzi. Ale przychodzą momenty zwątpienia.  Otóż wszystko wskazuje na to, że notowana od niedawna agencja social mediowa miała przez chwilę wycenę taką jak K2 (ok 36 mln zł). Agencja nazywa się Socializer. Od razu zastrzegę, że nie znam ich za dobrze. Jest o nich na pewno całkiem głośno i skutecznie wykorzystali fenomen szybko rosnącej popularności FB jako narzędzia marketingowego. Zakładam, że mają tyle klientów ile twierdzą (>100) co jest imponujące, klienci ci są z nich zadowoleni. Ba, nawet K2 z nimi współpracowała czyli wnoszę, że dobrze robią swoją robotę. No tak, niemniej miało być przecież o mojej frustracji. Jak ktoś w kilkanaście osób w kilkanaście miesięcy tworzy taką wartość jak K2 w ponad 300 osób w ponad 10 lat to wnioski nasuwają się same. Pora usunąć się w cień i oddać stery w młodsze, sprawniejsze i bardziej ambitne ręce. Taka wczoraj mnie napadła frustracja. Ale, że trudno się z taką myślą pogodzić to zacząłem dokładniej przyglądać się co ta firma mówi o sobie i skąd taka wycena. To najlepszy sposób na poradzenie sobie z dysonansem poznawczym. I dziś miałem napisać, że ta cała wycena to w mojej opinii kompletna lipa a oferta sprzedaży akcji to szukanie leszczy, że jeszcze w połowie zeszłego roku zaprzyjaźnieni inwestorzy (jak się domyślam) objęli akcje za gotówkę (za ok. 550 tyś zł) co wyceniło firmę na poziomie 3,6 mln, że agencje wyceniane są na świecie przy wskaźnikach typu 6-11 x EBITDA (oczywiście social media dzisiaj jest sexy także można oczekiwać pewnie górnego pułapu), że to jest jednak biznes o niewielkiej skalowalności i niedużej dźwigni operacyjnej (wzrost przychodów jest mocno związany ze wzrostem zatrudnienia) itp itd.
Ale poczułem się z tego obowiązku zwolniony. Przeczytałem w internecie co prezes tej firmy myśli o sobie, cytuję "Zajebisty prezes z dobrym business trackingiem (10 lat w ecommerce - nie tylko w Polsce) :) Jasne cele w każdym obszarze firmy. Doświadczeni dyrektorzy. Produkcja inhouse. Inwestycja we własne narzędzia do optymalizacji i trackingu kampanii. Relacje wewnętrzne i zewnętrzne na wysokim poziomie (jak zauważyłeś - przykład tej dyskusji, dodatkowo dopracowana komunikacja z pracownikami, jako nieliczna agencja mamy osobę od PR zewnętrznego i wewnętrznego na stałe) Transparentność. Ambicje na podbój świata ;) i wynik.... który z pewnością będzie rósł. Dodatkowo negocjuję bardzo dużą umowę z ogromną grupą mediową, którą ujawnię pewnie przed debiutem. Jeżeli się uda, to przychody w przyszłym roku urosną kilkukrotnie"
Nie wiem co prawda co to jest "business tracking" ale przyjmuje z pokora, że ta niewiedza to kolejny argument by na serio zainteresować się tym jak sobie radzi moje OFE.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Tablet ostatnią deską ratunku agencji reklamowej (takiej tradycyjnej)

Jedna z polskich, ostałych i czołowych agencji sieciowych doniosła, że się cytuję "zmieniła w agencję interaktywną". A jak to osiągnięto ? Wspomniana firma postawiła na otwartość i zdradziła najtajniejsze sekrety swojej przemiany. Otóż, cytuję dalej "Szefowie wszystkich działów (..) odbyli warsztaty prowadzone przez szwedzki instytut Hyper Island – wiodące w świecie centrum studiów interactive. Co tydzień odbywają się w agencji warsztaty wewnętrzne, tzw. Internetowe Piątki. (...) zainwestowało też w kilkadziesiąt służbowych smartfonów i tabletów."
I teraz myślę, że jest kilka możliwości. Pomylono daty i miało to pójść w Prima Aprilis. Umówmy się, jednak szansa, że akurat tak było nie jest za duża. Dopuszczam więc możliwość, że PR manager tejże firmy postanowił błysnąć samodzielnością. A że noc wcześniejszą trawiła go np. gorączka lub zwyczajny kac to z powodów natury fizjologicznej, które zwalniają prędkość przekazywania impulsów pomiędzy synapsami wyszło jak wyszło. Tak, w ten scenariusz również nie wierzę. To prowadzi nas to absolutnie szokującej konkluzji. Ten news powstał za wiedzą (a może i z inspiracji ?) szefów tejże agencji i jest zupełnie na serio.
Skoro jest to serio to nie pora na złośliwości i drobne przycinki i trzeba skomentować to w bardzo poważny sposób. Rozumiem wysoki poziom niepokoju kierunkiem zmian na rynku komunikacji marketingowej i doceniam determinację do zmiany. Mimo, że mowa o firmie konkurencyjnej to takiej z fajnymi tradycjami także życzę im jak najlepiej. Ale PR aby był skuteczny musi jednak być jakoś mocniej związany z rzeczywistością. A skoro tak zupełnie za darmo napiszę co koledzy chcieli przekazać: "Jesteśmy w czarnej d. Wszystko się zmienia a my nic z tego nie rozumiemy. POMOCY, HELP, HILFE !!!"

piątek, 6 stycznia 2012

Podsumowanie roku ... 2012

Przełom roku jest uzasadnioną okolicznością do różnego rodzaju podsumowań, analiz i prognoz. Z przykrością niekłamaną odnotowuję, że nikt z prasy mnie nie poprosił o moje refleksje a zapytano osoby, które nie dość, że znam to nie czuję się od nich przesadnie głupszy. Z tego powodu postanowiłem napisać własne podsumowanie roku 2011. A że jestem jednak leniuchem to od razu napisałem takie aby można było je wykorzystać w roku przyszłym (no może coś tam trzeba będzie jednak zmienić). Wszelkie podobieństwa do rocznych zestawień publikowanych tu i ówdzie jak najbardziej nieprzypadkowe i zamierzone - patrz zdanie wcześniejsze.
  
Wydarzenie:
  1. Wprowadzenie Google+
  2. Zygmunt Solorz-Żak przejmuje Polkomtela
  3. Zmiany w zarządzie Onet/strukturze kapitałowej TVN/ITI
  4. Szybkie zdystansowanie NK przez FB
  5. Szybko rosnący mobile
  6. Dynamiczny rozwój performance
  7. Display rośnie w siłę
  8. SEM utrzymuje silną dynamikę wzrostu
  9. Jeszcze więcej video on-line
Niespodzianka:
  1. Wprowadzenie Google+
  2. Zygmunt Solorz-Żak przejmuje Polkomtela
  3. Zmiany w zarządzie Onet/strukturze kapitałowej TVN/ITI
  4. Szybkie zdystansowanie NK przez FB
  5. Szybko/wolno rosnący mobile
  6. Dynamiczny rozwój/spadek dynamiki rozwoju performance
  7. Display rośnie w siłę/brak innowacji zmniejsza tempo rozwoju reklamy display
  8. SEM utrzymuje silną dynamikę wzrostu/SEM jednak nie wyprzedził display
  9. Jeszcze więcej video on-line/marketerzy nie rozumieją, że video on-line to nie spot TV w internecie
Rozczarowanie:
  1. Wprowadzenie Google+
  2. Zygmunt Solorz-Żak przejmuje Polkomtela
  3. Zmiany w zarządzie Onet/strukturze kapitałowej TVN/ITI  
  4. Szybkie zdystansowanie NK przez FB
  5. Wolno rosnący mobile
  6. Spadek dynamiki rozwoju performance
  7. Brak innowacji zmniejsza tempo rozwoju display
  8. SEM jednak nie wyprzedził reklamy display
  9. Marketerzy nie rozumieją, że video on-line to nie spot TV w internecie
Zaletą mojego podsumowania jest nie tylko uniwersalność ale także próba zmierzenia się ze złożoną rzeczywistością z pominięciem własnych mniejszych lub większych interesów, utrudniających życie lęków i pobożnych życzeń :)