środa, 27 lipca 2011

7 lat to granica raczej nieprzekraczalna, bo powyżej niej dzieci tracą już wrodzoną spontaniczność w wygłaszaniu ocen.

No właśnie, a jaka jest granica nieskończonej głupoty ? To zaiste jest dobre pytanie. Pewna agencja poinformowała cały świat, że zamierza zatrudnić (maks) 7 latka. I dalej w wiadomości opublikowanej w dziennym biuletynie MiM stoi, cytuję "Konsumenci nie poświęcają komunikatom reklamowym zbyt wiele czasu – (...) – Ich percepcja jest zatem na poziomie dziecka, nie ze względu na poziom intelektualny, ale z powodu niskiego zaangażowania. Dlatego postaramy się spojrzeć na naszą pracę ich oczami, czyli oczami dziecka. Jeśli naszego nowego dyrektora kreatywnego coś znudzi, to będzie znaczyło, że to po prostu jest nudne. Jeżeli uzna on, że jest za kolorowo albo bezbarwnie, to zapewne tak właśnie będzie"

Zakładam, że nikt serio tego nie planuje. A to dlatego, że obowiązuje w tym kraju Kodeks Pracy a w nim Art. 190: "§ 2. Zabronione jest zatrudnianie osoby, która nie ukończyła 16 lat." Przyjmuję również, że osoba, która to napisała albo ma 16 lat (Kodeks Pracy w szczególnych przypadkach dopuszcza możliwość zatrudniania tzw. młodocianych) lub (i) nie ma dzieci. A to dlatego, że rodzice wiedzą, że na oceny dzieci wpływa tysiąc innych rzeczy poza treścią i formę przekazu. Pomijam  też miłosiernie fakt, że wbijanie w dzieci komunikatów reklamowych jest po prostu i zwyczajnie po ludzku złe.

Pozostaje nam w związku z tym uznać, że wspomniana powyżej agencja postanowiła błysnąć swoją innowacyjnością i kreatywnością tudzież kontrowersyjnością.  No i błysnęła. Mam nadzieję, że huk i światło przyniesie im także przynajmniej oświecenie a może i (intelektualną) iluminację

7 komentarze:

  1. Może nie mają pieniędzy na zatrudnianie dorosłych to 7-io latków do pracy biorą. Dzieciaki chyba nie mają wysokich wymagań finansowych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Janusz, mysle, ze argument zatrudnianiem nie jest mocny, zobacz na filmy, tam czasem tez graja dzieci. Ja mam inny problem, ze w tym newsie pomieszane jeszt wszystko, na poczatku dziecko mialo byc dyrektorem kreatywnym a na koncu focus grupa. Jak na pomysl pr, nosnosc 5, wiarygosnosc 0. Jezeli targetem jest branza tochyba tylko mozna sie posmiac. Pozdrawaim, Jacek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Janusz, ocieraj pianę z ust, bo biurko sobie zachlapiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Jacek, focus grupa byłaby indywidualnie dobrana parametrami do produktu/usługi.. zatem twój argument - wiarygodność 0 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie potrafię sobie wyobrazić 7 latka, który dokonuje oceny konceptu kreatywnego pod kątem zgodności z briefem i przyjętych założeń strategicznych. Może i jest w stanie ocenić na zasadzie fajne lub nie fajne / nudne lub nie i to wszystko. W sumie do tego nie potrzeba dziecka. Szkoda mu zabierać dzieciństwo. BTW: ile konceptów może ocenić jeden siedmiolatek? Gdyby chcieli zastosować to rozwiązanie w bieżącej pracy, to musieliby mieć kilku na etacie. Co do prawa, to sądzę, że można znaleźć kruczek prawny, który umożliwi taką ocenę. Jedyny sens widzę w wykorzystaniu jako focusa do oceny konceptów dla marek dziecięcy lub edukacyjnych, ale to znowu problem liczb, żeby badanie było wiarygodne, to musieliby korzystać z grupy dzieciaków. Ocena pojedyńczego byłaby nie miarodajna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie rozbawił ten njus. Czego to ludziska nie wymyślą, by zwrócić na siebie uwagę. Moja agencja nabyła ouja board, z którego pomocą zatrudnimy Szekspira na copywritera, a Leonarda da Vinci na arta. To chyba warte zmianki w serwisach branżowych?

    OdpowiedzUsuń
  7. Reklama - branza dla przecietnie inteligentnych.

    OdpowiedzUsuń